Kto zapłaci za uszkodzenie auta na dziurawej drodze?Zarządcy dróg utrudniają ubieganie się o pieniądze, często w sposób bardzo kontrowersyjny. Np. informują interesantów, jakie dokumenty należy złożyć, aby uzyskać odszkodowanie, przy czym stawiają warunki nie do spełnienia: sugerują, że musimy koniecznie mieć świadków, notatkę policji, fotografie itp. W rzeczywistości powinien wystarczyć jeden dowód. Tymczasem są to informacje wprowadzające kierowcę w błąd. Zobacz jak walczyć o swoje pieniądze za uszkodzenie auta na złej drodze
W listopasdzie 2011 droga krajowa
nr 1 na odcinku Zgierz wykonywane byly roboty drogowe. Niefortunnie
zachaczylem miska o studzienke i w efekcje laweta, wymiana miski, olej,
dalej okazalo sie ze kosztowny remont silnika. na miejsce wezwano Policje,
mialem swiadka zdarzenia, Miejsce zabezpieczone bylo znak Roboty Drogowe i
ograniczenie predkosci do 30. Dodam ze jechalem ok godz 19 i ci ktorzy
znaja ten odcinek drogi wiedza ze to waskie gardlo Zgierza i o
przekroczeniu predkosci nawet jesli jest to droga wyremontowana naprawde
ciezko. Zwłaszcza w tych godzinach. Ale szereg studzienek ktore wystawaly
nie byly w zaden sposob oznakowane. Jadac dalej autem wypozyczonym
widzialem na odcinku Lodz ul Zgierska oznakowane prawidlowo studzienki. Na
kazdej odblaskowy znak ktory uniemozliwial najechanie na nie. 2 dni
pozniej prawdopodobnie w efekcie mojej interwencji w GDDKiA oznakowanie
uzupelniono. Podobnych wnioskow moglo byc wiecej wiec pojawily sie pacholki
odblaskowe na studzienkach w Zgierzu. W tym samym momencie w ktorym
najechalem na przeszkode najechalo rowniez BMW. Paranoja. Zupelnie jak z
internetowego filmu " Ale urwal" Zrobilem foto miejsca zdarzenia
i na nim widac uszkodzone auto, i owa studzienke kanalizacyjna jak i brak
oznakowania na moment awari. Zglosilem do GDDKiA, oni przyslali
rzeczoznawce, ale odpowiedz negatywna poniewaz teren byl przekazany
zewnetrznej firmie jako plac budowy. Firma zewnetrzna przekazala swojej
firmie ubezpieczeniowej , znow ogledziny, i rzeczoznawca ktory stwierdzil
ze prawdopodobnie taka awaria mogla miec miejsce. Ale firma remontujaca nie
poczuwa sie do winy i twierdza ze droga byla oznakowana. Nie bylo znaku
inne niebezpieczenstwa, badz innego ktory by zabezpieczal w stopniu
wystarczajacym w moim mniemaniu droge. Firma remontujaca Cezet Bis.
Prosze o rade, jak dalej pokierowac sprawa poniewaz jutro bede dzwonil do
ich prawnika, Likwidator twierdzi ze Cezet nie przyznaje sie do zlego
oznakowania placu budowy i nie ma podstaw do wyplacenia odszkodowania.
Prosze o rade. GG 3306754 jesli ktos z szanownych
czytelnikow potrafilby mi w tej sprawie cos poradzic. Sprawa trwa juz od
listiopada 2011, i nadal nie widasc rozsadnego zakonczenia ze strony
Cezetu.
Hey, you're the goto eepxrt. Thanks for hanging out here.
Damn, I wish I could think of somtheing smart like that!
Nikt! Mam kolegę w zarządzie dróg i przyznał że przez ostatnie kilka lat nie wypłacili ani złotówki.
Jak to robią? Powołują rzeczoznawcę który zawsze orzeka winę kierowcy.
Potem masz wybór... albo płacisz za naprawę sam albo idziesz to sądu. W praktyce każdy odpuszcza.
Jadę sobie ulicą o dość póżniej porze. Nagle wpadam w mały dołek i uderzam miską olejową o wystającą studzienke. Zatrzymuję samochód i sprawdzam co sie stało. W misce olejowej wielka dziura(Volkswagen Golf IV).Zgłaszam zdarzenie na Policję. Pochwili przyjeżdżają. Sciagaja Straż Pożarną do usunięcia oleju z jezdni, przyjeżdża również pracownik z Zarządu dróg i stawia na studzience znak pionowy.Wzywają holownik i po 3 godzinach JESTEM POD WARSZTATEM. Raniutko do Zarządu Dróg publicznych. Otrzymałem plik papierów do wypełnienia.Jest towarzystwo ubezpieczeniowe w W Warszawie przy PZMot, które załatwia takie sprawy.Zgłosiłem zdarzenie telefonicznie do Tow Ubezp i po 2 dniach przyjechał ekspert. Wykonał całą serię zdjęć i oczywiście kazał czekac.Po 2 miesiącach otrzymąłem zawiadomienie z Tow. Ubezp. ,że zdarzenie jest z mojej winy. Twierdzili,że miejsce było oznakowane znakiem pionowym i jest ograniczenie prędkości do 30 km. Oparli sie na zeznaniach Zarządu dróg. Nie brali pod uwagę protokołu z Policji. Uzyskałem protokół policyjny i wysłałem pismo odwoławcze z adnotacją, że fdaje im termin do 15 sierpnia(30 dni) na rozpatzrenie sprawy. Z protokołu polocyjnego jednoznacznie wynikało, że wina jest po stronie zarządu dróg, Miejsce nie było niczym oznaczone. Po 30 dniach otrzymałem powiadomienie, że sprawa jest dalej rozpatrywania. W międzyczasie musiałem telefonicznie odpowiedzieć na parę pytań urzednikowi ubezpieczeniowemu. Między innymi pytali jak częto jeżdże ta drogą. Nastąpiła przerwa prawie dwumiesięczna i w końcu pod koniec pażdzuiernika otzrymałem odszkodowanie pomniejszone o 10%. Załatwienie sprawy trwało 6 miesięcy.